Historia i rozwój IWP



Przekształcony w placówkę międzyresortową Instytut Wzornictwa Przemysłowego podlega Urzędowi Rady Ministrów (1960-1965), a następnie Komitetowi Nauki i Techniki (1965-1968) i Centralnemu Urzędowi Jakości i Miar. Merytorycznie nadzoruje go Rada Wzornictwa i Estetyki Produkcji Przemysłowej, powołana w 1959 r. Zmieniają się dyrektorzy IWP, po Witoldzie Zaborowskim (1953-1960) nastaje Bogdan Czekaluk (1960-1968), a później Jan Czarnocki (1968-1983).
Aktywność w nowej siedzibie przy Świętojerskiej (fot. 1) Instytut inauguruje w lipcu 1966 roku wystawą 15 lat Instytutu Wzornictwa Przemysłowego.
IWP nie dostarcza już wzorów tylko przemysłowi lekkiemu. Prowadzi prace badawcze i projektowe na potrzeby innych branż. Zajmuje się wyposażeniem mieszkań (fot. 2, 3), przedszkoli, szkół podstawowych (fot. 4, 5, 6), sanatoriów (fot. 7), szpitali (fot. 8), hoteli, zakładów gastronomicznych i miejsc pracy (fot. 9). Coraz częściej zamiast projektować pojedyncze produkty bada układy użytkowe, by na tej podstawie formułować założenia do tzw. projektowania kompleksowego.
Inżynierowie, konstruktorzy i plastycy Zakładu Wzornictwa Środków Transportu i Wzornictwa Aparatury Pomiarowej inspirują branżowe biura konstrukcyjne. Prowadzą prace studyjne (fot. 10, 11), opracowują założenia funkcjonalne i projekty samochodów ciężarowych (fot. 12), autobusów, wagonów (fot. 13), lokomotyw, tramwajów i innych wyrobów przemysłu ciężkiego.
W IWP powstają nowe komórki: Zakład Badań Ergonomicznych, pierwszy tego rodzaju ośrodek w Polsce, Zespół Barwy i Światła, Pracownia Środowiskowych Inwencji Plastycznych, która prowadziła działania eksperymentalne oraz Zakład Sterowania Jakością.
Wśród głosów aprobaty dla działań IWP nie brakowało też uwag kąśliwych. Monika Żeromska, córka autora Syzyfowych prac, zanotowała podczas pobytu w Londynie:

Zwiedzamy obok sklep Habitat, który ma wszystko, co dotyczy domu. [...] mądre, ładne, łatwe w użyciu, proste w kształcie, skromne i urocze. Żeby to w Polsce, teraz, kiedy się ludzie od nowa urządzają po tej wojnie, kiedy przyszło nowe pokolenie, żeby można było takie wnętrza sobie montować, a nie ten straszny moskiewski, ozdobny, fikuśny niby-przepych w sklepach, te upiorne ozdobne lampy, lustra, te z piekła rodem pseudostyle i ozdóbki na każdej szklance czy tkaninie. Siedzą tam te baby w tych instytutach wzornictwa, a wszystko dookoła brzydnie w oczach.